Import towarów z Chin – dramatyczne stawki

19 listopad by admin

Import towarów z Chin – dramatyczne stawki

Co się dzieje ze stawkami za transport z Chin do Europy? Dlaczego trzeba czekać na wolne miejsce na statku? Czemu kontenery są rolowane? Skąd takie długie terminy oczekiwania na puste kontenery?

Duże firmy spedycyjne, armatorzy, agenci w Chinach, od lat, a może i nigdy w swojej karierze nie byli świadkami takiej sytuacji z jaką mamy do czynienia obecnie.

Mniej więcej od września 2020 , mamy do czynienia z systematycznymi podwyżkami cen za fracht morki, kolejowy czy lotniczy.

Najprostsza odpowiedzią skąd to się wzięło jest : to wszystko przez wirusa.
Tak, to prawda, ale czemu? Jak na to wpłynął ?

Pierwsza fala pandemii spowodowała, że firmy importujące duże ilości towarów z Chin, zmniejszyły lub całkowicie anulowały/wstrzymały swoje zamówienia od chińskich producentów. Nikt nie wiedział, z czym mamy do czynienia, jak postąpić w danej sytuacji, czy zamykać firmę, czy przeczekać. Skutkiem tego wiosennego chaosu, było wstrzymanie produkcji w chińskich fabrykach.

Ale Chiny wykorzystały ten zastój w inny sposób. Cała siła robocza została przekwalifikowana, natomiast zasoby materiałów wykorzystane do prac budowlanych wewnątrz kraju. Chiny skupiły się na własnych inwestycjach.

Kiedy w Europie nastała odwilż, większość firm natychmiast wznowiła zamówienia u swoich chińskich dostawców. Oczywiście jak to w tej sytuacji bywa, wszystko miało być na wczoraj, w trybie pilnym, ilości zamówień zwiększone kilkukrotnie.

Niestety nawet największa fabryka świata nie była w stanie sprostać tak wielkiemu zapotrzebowaniu jakie spłynęło z Europy, ale również z innych stron choćby z USA. Wzmożona produkcja skumulowała się w okresie letnim. Pierwsze zamówienia po odwilży, zaczęły wypływać z portów początkiem września, co raz więcej, co raz częściej.

Początkowo spragnione pracy porty załadunkowe oraz armatorzy ścigali się pomiędzy sobą o pozyskiwanie jak największej liczby klientów, stawki transportowe były bardzo atrakcyjne, można było przebierać w stawkach, miejscach. Powoli jednak kontenerów zaczęło przybywać, a obsługa portów nie wyrabiać z czasem. Do tego doszły zamówienia towarów, które właśnie oglądamy w reklamach świątecznych. Porty zaczęły pękać w szwach.

Jak jest teraz? Mamy połowę listopada..

Fracht za kontener 20 GP we wrześniu był na poziomie 800-1000 USD, teraz pod warunkiem wolnego miejsca na statku, koszt ten wzrósł do 2400 USD.
Ceny za transport kontenerów 40 HQ za chwilę przekroczą 5000 USD, jeżeli już nie przekroczyły.

Jeżeli jakimś cudem znajdzie się miejsce na statku, to płacimy za nie jak za zboże. Jeżeli uda się załapać na dobrą stawkę , kontraktową – to nie ma gwarancji na pusty kontener.

No właśnie, gdzie są puste kontenery?
Pandemia spowodowała blokadę części dostępnych „puszek”. Zostały wstrzymane w portach, albo właściciel podczas pierwszej wiosennej fali wycofał swoją flotę, aby nie ponosić kosztów. Teraz aby je uruchomić, kontenerowce z Europy lub Stanów Zjednoczonych płyną/jadą pociągiem do Chin – puste…. Komu się to opłaca? No pewnie, że nikomu – a pusty przelot musi się zwrócić. Przekłada się to na stawki frachtów.

Kiedy zatem sytuacja wróci do normy ? Przewiduje się, że po Chińskim Nowym roku, czyli początkiem lutego 2021. Do tego czasu stawki będą wciąż rosły, podobnie kolejki w portach, będą rolowania, blank sailingi etc.

Firmy, których podstawowa działalność opiera się na dostawach surowców/towarów z Chin, muszą przeznaczyć dodatkowe niemałe środki na import zamówień. A ponieważ gro tych produktów widzimy na co dzień w sklepach, stacjonarnych czy internetowych, niestety jako końcowe ogniwo łańcucha dostaw, czyli konsumenci, będziemy ponosić tego skutki.

Nie ominą nas podwyżki, mniejsze czy większe ale będą dotyczyły każdej branży.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *